Czerwiec 2012 roku.
Przed tygodniem kurier przyniósł mi list. Nie małe
zdziwienie mnie ogarnęło, gdy znalazłam w nim bilet do Japonii. Dobrze, że skończyła się szkoła i mogłam
spokojnie wsiąść w samolot i dopingować na żywo mojego faceta.
Rodzice się ucieszyli, że wyjeżdżam. Kurde nadal myślę, że
nie za bardzo mnie kochają. Bo bardziej się cieszę z moich wyjazdów niż z moich
pobytów w domu. No cóż, rodziców się nie wybiera. Dali mi dość sporo pieniędzy
i spakowana udałam się 31 maja na lotnisko. Odprawa w Poznaniu przebiegła bez problemu,
podróż minęła szybko. Czekałam niecałą
godzinę w Warszawie i ruszyłam w stronę kolejnej odprawy. Położyłam torbę na
taśmie i uśmiechnęłam się do pracownika lotniska. On jednak miłej miny nie
miał.
- Co to za przedmiot? – zapytał wskazując palcem na ekranie
na moją różdżkę.
- yyy. – byłam przerażona, a co jeśli uznają mnie za
jakiegoś terrorystę? – To stópka od ramki. – wybąknęłam szybko i uśmiechnęłam
się.
- Trochę duża, ale proszę, może zabrać pani torbę. Życzę
miłego lotu.
Grzecznie
podziękowałam i ruszyłam w stronę wejścia na pokład. Dopiero gdy usiadłam w
fotelu odetchnęłam z ulgą. Czekała mnie długa podróż i nie chciałam spać.
Zabrałam laptopa, książkę, a i tak sen zmorzył mnie po godzinie. Starsza pani,
która siedziała obok mnie przykryła mnie kocem i tak w błogich warunkach
przespałam 4 godziny. Gdy otworzyłam oczy akurat załapałam się na obiad i
kawę. Obejrzałam jedną z nudnych komedii
romantycznych, które tak uwielbia Zośka i ponudziłam się grając w Simsy. Nie
zauważyłam nawet jak szybko minął czas i stewardessa poprosiła o zapięcie
pasów. Wylądowałam w Tokio i tym razem bez żadnych problemów opuściłam
lotnisko. Złapałam taksówkę i podałam kierowcy adres hotelu w którym miałam się
zatrzymać. Po 20 minutach byłam już na miejscu i po odebraniu pokojowej karty
wygodnie rozłożyłam się na wielki łóżku. Rozpakowałam kopertę jaką dała mi
recepcjonistka, a znalazłam w niej bilety na siedem meczy. Uśmiechnęłam się i
wyciągnęłam ten z datą 1.06. Dochodziła już 1 w nocy więc wzięłam szybki
prysznic i wskoczyłam do łóżka.
Obudziłam się dość wcześnie. Bałam się zmiany strefy
czasowej, ale chyba 7 rano to nie tragedia. Poleżałam w gorącej wodzie,
sprawdziłam co się dzieje w świecie i udałam się na zwiedzanie japońskiej
stolicy. I nie żartuje, byłam w ciężkim szoku. Jednak ta elektronika, wielkie
budynki i tłok przerażały szarego europejczyka. Jedyne co zachwyciło mnie
pozytywnie to historyczne budynki, a szczególnie Pałac Carski. Zwiedzanie
zakończyłam szybkim sushi. Nie zauważyłam kiedy minęło tyle czasu i była już
18. Nie wiedząc gdzie jestem musiałam użyć magii. Weszłam do toalety i w
myślach mówiąc adres hali teleportowałam się tam. Wylądowałam na czymś twardym.
Nie mogłam wstać lecz zbliżające się głosy zmobilizowały mnie po mimo okropnego
bólu nogi. Ruszyłam w kierunku hali. Weszłam bez problemu i usiadłam na
wyznaczonym miejscu. Niby mecz z gospodarzami, a nie było dużo kibiców.
Usiadłam przy bandach reklamowych i obserwowałam rozpoczynający się mecz.
Alek przejęty grą nie zauważył mnie stojącej z serbską
flagą. Dopiero gdy po wygranym pierwszym secie przechodził na drugą stronę
boiska zauważył swoją malutką dziewczynę i zaśmiał się. Nie zauważyłam nawet,
gdy było już po meczu i zostałam wyściskana i wycałowana. Ahhh jak mi tego
brakowało.
Wiem, wiem późno dodaję, ale liczą się chęci :) Będą rzadko, stwierdzam na wstępie. I będą dłuższe i będą jeżeli najdzie mnie wena. Jednak liceum to nie przelewki ;/
Komentarz nie gryzie, a motywuje :)
Pozdrawiam serdecznie ze spowitego mgłą po mimo godziny 13 Poznania.
Autorka :)
Też bym chciała takiego Alka co by mi kupił bilety na samolot i wszystkie mecze :) Japonię to bym kiedyś chciała zwiedzić :)
OdpowiedzUsuńAlek jest taki kochany. :) Mhm, Japonia, moje prywatne marzenie, które pragnę ziścić. Trochę mało zielonych, ale próbować uzbierać można :D Wrr, odprawy, doczepią się do wszystkiego. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńCudowny... I część przeczytałam w jeden dzień i powiem ci, że nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału :D.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam Nati! ^^
Po pierwsze Kochana moja-zbiję Ci dupsko na cacy!! Jak można nie informować, że zaczęło się publikować cd Magicznej?! Foch, normalnie foch ;> A teraz do rozdziału-Japonia to chyba marzenie wszystkich :) azjatycki kraj, całkiem inna kultura, inni ludzie.. Alek-kolejne marzenie :) wycałowana i wyściskana przez tegoż Serba-mrrrr :) I jeszcze jedno-w poniedziałek mam wolne, więc widzę Cię na gg nie później jak o 10:00 ;> zrozumiano? No ja myślę :) buziaki kochana i INFORMUJ siostrę ;*
OdpowiedzUsuńPS.Zapraszam Cię też do siebie, bo wysyłam powiadomienia, a "śladów" po Tobie ni widu, ni słychu ;P
Alek jest cudowny! Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział.
OdpowiedzUsuńZapraszam do siebie na http://wspominasz.blogspot.com/, druga część opowiadania o Michale Kubiaku:) Pozdrawiam ciepło!